Jako, że ostatnimi czasy, plenerów na blogu przesyt. Uruchamiam czasozałamywacz i podążam do tzw. wakacji ;), ażeby nadrobić braki w obrazkach reportażowych. Ten post do małych nie należy, ale może jakoś to przeżyjecie :P
Właśnie skończyłem jedną z sesji, mgliste otoczenie mówi, że czas iść spać. Ale jednak jeszcze dodam "małe co nieco" z mojej miodowej baryłeczki. Jak ostatnio stwierdziłem, bardziej zaczęły mnie żywić zdjęcia, aniżeli wcinane w różnej postaci (także i miodu ;) ) kalorie... PS. Pozdrawiamy Pana Maszynistę:D G.